No i stało się to co stać się musiało. Drużyna, która walczy do 92 minuty o punkty z Okoczią, w dwumeczu z Chattycją potrafi wywalczyć zaledwie 1 pkt nie mogła zawojować tego turnieju. Przy całej sympatii dla trenera HAdriana to on ponosi odpowiedzialność za ten wynik. Bo trzeba podkreślić, że porażka w 1/4 finału ze znacznie niżej notowaną drużyną jest niewątpliwie porażką dla dwukrotnych Mistrzów Świata.
Ja sam nie jestem święty, miałem bardzo słaby sezon na Mundialu w Winktown, spowodowany jednak trudną sytuacją. Ale gdy było już wiadomo, że z grupy nie wyjdę podałem się do dymisji. Nie moją decyzją jest powoływanie i odwoływanie szkoleniowca reprezentacji Elderlandu, ale tej drużynie potrzebny jest powiew świeżości, zmiana koncepcji gry a przede wszystkim pokolenia piłkarzy. To niezwykle trudne zadania. Śmiem twierdzić, że wśród obecnych obywateli Królestwa Elderlandu nie ma trenera o takich zdolnościach, by mógł tą sytuacje zmienić. Pozostaje jedynie zatrudnić trenera z zagranicy, ale to chyba też nie najlepszy pomysł.
Stąd mój wniosek jest prosty – Elderlandzka piłka umarła śmiercią naturalną… Drużyna, która była kiedyś najlepszą drużyną, zdobywając dwukrotnie z rzędu V-Mundial jest aktualnie tylko zmierzchem historii.. Niedługo nie będzie ani jednego piłkarza, który wznosił trofea pod moją wodzą. Nie istnieje już też Liga Elderlandu… Wmawianie komuś, że taką ligę stanowi jakieś OLP jest brednią. Elderland po raz kolejny traci swoją tożsamość, w zasadzie nie wyróżnia się już niczym także w sferze politycznej. Kiedyś mógł się poszczycić sukcesami w sporcie, teraz już nikt tych sukcesów nie pamięta. Nie zapowiada się na to, by ta sytuacja się zmieniła.
Pozostaje tylko pogratulować Mikrosławii wspaniałego zwycięstwa, wspaniałej dyspozycji bramkarza i niesamowitej skuteczności. Mam nadzieję, że ta drużyna wygra i wierzę, że ma na to szansę, bo w przeciwieństwie do innych krajów v-Mundial nie jest u nich tylko śmiesznym dodatkiem, ale pasją i świętem narodowym..
1 responses to “Śmierć potęgi – Elderland na kolanach….”
Daniel Saryoni
Sierpień 9th, 2010 o 13:40
Dziękuję za ciepłe słowa. Oddaję szacunek wspaniałemu rywalowi, z którym nawet porażka nie byłaby wstydem.